Wulkan Acatenango, Gwatemala – mordercza, nocna wspinaczka na 4000 m.

W ostani dzień pobytu w Gwatemali, postanowiliśmy wejść na wulkan Acatenango (4000 m n. p. m.). Poszliśmy w nocy, aby wspiąć się jeszcze jak będzie ciemno i zobaczyć jak aktywny sąsiad – wulkan Fuego wypluwa lawę, a potem obserwować wschód słońca na takiej wysokości. normalnie wyprawa trwa dwa dni, my postanowiliśmy wejść tam w jedną noc. Mieliśmy ciśnienie, ponieważ następnego dnia w południe mieliśmy lot do Kostaryki, a trzeba było jeszcze dojechać na lotnisko…
Najbardziej morderczy wysiłek, jakie podjęliśmy się w życiu, nadludzki wysiłek… Dodamy, że na dole jest 30 st C, a na szczycie bywa -10 st C, tydzień przed nami 6 osób zamarzło dokładnie na trasie, której szliśmy…

Luksemburg – jarmarki bożonarodzeniowe, kluby.

Luksemburg – zaliczamy kolejny kraj. Okres przedświąteczny, więc mnóstwo jarmarków bożonarodzeniowych. Idziemy też, jak to my, do klubu nocnego, a w drodze powrotnej, kiedy niosę zmęczoną Kinie, gubię złoty zegarek za ok 6 tys zł :-(. Kolejnego dnia zwiedzamy centrum miasta, słynny most w centrum Luksemburga.

Chiny – Pekin, Wielki Mur, świątynie i życie nocne…

Nasza wizyta w Pekinie i na Wielkim Murze Chińskim. Zaliczone wszystkie ważniejsze świątynie, Zakazane Miasto, cesarskie rezydencje, bazary, hodowla pereł, fabryka herbaty, hodowla jedwabników, no i kluby nocne Pekinu. Spędziliśmy tam sylwestra, jednak…Chińczycy obchodzą go w zupełnie innym terminie, więc świętujący, niewiadomo co, Polacy byli dla nich swoistą atrakcją…

Kolumbia. Plantacje koki, Indianie, 5 dni w dżungli.

Ciudad Perdida (Zaginione Miasto) – ukryte w kolumbijskiej dżungli. Dotrzeć tam można jedynie po kilkudniowym, morderczym marszu prze Góry Sierra Nevada. Spotkaliśmy po drodze Indian, niektórzy z nich nie mieli żadnej styczności z cywilizacją, nie mówili po hiszpańsku ani słowa, ukryte w dżungli plantacje koki, uzbrojonych po zęby żołnierzy kolumbijskiej armii, którzy ciągle walczą tam z partyzantami. Oczywiście byliśmy jedynymi Polakami…

Salwador – objeżdżamy całe, niebezpieczne państwo.

Z miejscowym, poznanym w El Tunco Pedrem, ruszamy na objazd Salwadoru. Odwiedzamy Santa Ana, z jej piękna katedrą, ruiny Majów w San Andres, Jezioro w kraterze wulkany Lago de Coatepeque. A nocą, czego chyba nikt nie zrobił spacerujemy po jednym z najniebezpieczniejszych miast na świecie, opanowanym przez gangi San Salvador. Robimy zakupy różnego typu i próbujemy wielu rzeczy ;-), tych dostępnych i legalnych, a także tych mniej ;-).

Salwador. San Salvador, plaże El Tunco.

Salwador, jeden z najniebezpieczniejszych krajów świata. Lądowanie w San Salvador, droga taksówką do najpiękniejszych plaż w Salwadorze El Tunco – mekki surferów z całego świata i nasze przygody nad Oceanem Spokojnym. Niestety, musieliśmy poczekać zanim przygotują nam pokój w hotelu, a została nam, jeszcze z Meksyku butelka tequili…