Kolumbia śladami Pablo Escobar’a, serialu Narcos i kartelu z Medellin.

Pablo Escobar, zainspirowani nim i serialem Narcos podążamy, w towarzystwie miejscowych „chłopaków z miasta”, jego śladami, odwiedzając wszystkie związane z Escobarem miejsca, w Kolumbijskich miastach Medellin, Envigado, czyli: dom rodzinny Pablo Escobara, Edificio Monaco, La Catedral, jego grób i miejsce gdzie go zastrzelono. Odwiedzamy także grób pionierki przemytu kokainy do Ameryki, Griseldy Blanco.
Plata o plomo 😉

Wulkan Acatenango, Gwatemala – mordercza, nocna wspinaczka na 4000 m.

W ostani dzień pobytu w Gwatemali, postanowiliśmy wejść na wulkan Acatenango (4000 m n. p. m.). Poszliśmy w nocy, aby wspiąć się jeszcze jak będzie ciemno i zobaczyć jak aktywny sąsiad – wulkan Fuego wypluwa lawę, a potem obserwować wschód słońca na takiej wysokości. normalnie wyprawa trwa dwa dni, my postanowiliśmy wejść tam w jedną noc. Mieliśmy ciśnienie, ponieważ następnego dnia w południe mieliśmy lot do Kostaryki, a trzeba było jeszcze dojechać na lotnisko…
Najbardziej morderczy wysiłek, jakie podjęliśmy się w życiu, nadludzki wysiłek… Dodamy, że na dole jest 30 st C, a na szczycie bywa -10 st C, tydzień przed nami 6 osób zamarzło dokładnie na trasie, której szliśmy…

Gwatemala, Antigua – najbardziej romantyczne miasto na świecie.

Gwatemala – Antigua, wg. Cejrowskiego najbardziej romantyczne miejsce na Ziemi, nam się….tak sobie, choć swój urok ma.
Stolica całej hiszpańskiej guberni przez wiele lat. Dużo hosteli, turystów backpakersów (mnóstwo). Klimat ok. Najlepsze tam, to CZYNNE WULKANY!!!!

Ale o tym w następnym odcinku…

Kuba – Hawana, sylwester w Trinidadzie, Santa Clara i Varadero.

Kuba- przemierzamy ją wzdłuż i wszerz Hawana, Trinidad, Santa Clara, Varadero. Wg. nas najgorsze państwo w jakim byliśmy. Pod każdym względem – cen, atrakcyjności, standardu, ludzi.

Sylwestra spędziliśmy na Kubie, w Trinidadzie, podobno najlepszej imprezie sylwestrowej na Karaibach… Podobno robi wielka różnicę. Nikomu nie polecamy ani tamtej imprezy, ani Trininadu, ani Kuby w ogóle…

Cieszyliśmy się wyjeżdżając.

Luksemburg – jarmarki bożonarodzeniowe, kluby.

Luksemburg – zaliczamy kolejny kraj. Okres przedświąteczny, więc mnóstwo jarmarków bożonarodzeniowych. Idziemy też, jak to my, do klubu nocnego, a w drodze powrotnej, kiedy niosę zmęczoną Kinie, gubię złoty zegarek za ok 6 tys zł :-(. Kolejnego dnia zwiedzamy centrum miasta, słynny most w centrum Luksemburga.

Chiny – Pekin, Wielki Mur, świątynie i życie nocne…

Nasza wizyta w Pekinie i na Wielkim Murze Chińskim. Zaliczone wszystkie ważniejsze świątynie, Zakazane Miasto, cesarskie rezydencje, bazary, hodowla pereł, fabryka herbaty, hodowla jedwabników, no i kluby nocne Pekinu. Spędziliśmy tam sylwestra, jednak…Chińczycy obchodzą go w zupełnie innym terminie, więc świętujący, niewiadomo co, Polacy byli dla nich swoistą atrakcją…

Malediwy – na własna rękę. Raj na wyspach tubylczych.

Malediwy, najpiękniejsze miejsce w jakim, do tej pory byliśmy. Zabraliśmy tam rodziców, w tajemnicy kupując im bilety i całą szóstką odwiedziliśmy to cudowne miejsce. Ciężko to opowiedzieć, trzeba tam polecieć… i na pewno nie do resortu, ale na tubylczą wyspę, żeby poznać tych niesamowitych i cholernie życzliwych ludzi.